sobota, 3 maja 2014

Epilog.

-Zabiłam ją. Dla nas.
-Ola… - Piotrek przywołuje twoje imię. Wiesz, że czuje suchość w gardle. Z wielką trudnością przełyka ślinę.
-Aleksandry już nie ma. Jestem tylko ja.
-Której Aleksandry? – Pyta przerażony. Nie dajesz mu tej odpowiedzi. Rozłączasz się. Rzucasz telefon na kanapę. – Olka!
Przytulasz do siebie poduszkę. Pojedyncze łzy spływając ci po policzkach. To był bardzo zdecydowany ruch. Zbyt brutalny.
Mija pół godziny. Drzwi drewnianego domku babci, gdzie aktualnie przebywasz otwierają się. Wpada przez nie zziajany Piotrek.
-Olka! – dopada cię. – Mów co się stało. Odpowiedz mi na to cholerne pytanie!
-Nie ma już wielkiego X po środku tego imienia. Piotrek, pozbyłam się mojego drugiego wcielenia. Ja, ja już nie mogłam tak żyć. Nie chcę Alex. – Nowakowski przyciska cię do swojej piersi. Czujesz jak serce mu mocno bije. Rozklejasz się, a łzy moczą mu koszulkę.
-Boże, tak się bałem. Ja znam tylko Olę. Alex tylko pozwoliła mi przybliżyć się do ciebie. Ale zniknęła po dwóch spotkaniach. Dla mnie nigdy nie istniała. Byłaś tylko ty, Ola. – Podnosi cię i zaczyna kręcić się po mieszkaniu razem z tobą. – Nawet nie wiesz jak się cieszę, że potrafiłaś to zrobić.
-Nowe życie. Całkiem nowe. – Przyznajesz. Mówisz to nie tylko do Piotrka. Chcesz to uświadomić sobie.
-Pozwól mi istnieć w tym życiu, proszę. – Zatrzymuje się przy drzwiach sypialni. Sypialni twoich dziadków. Chce kontynuować udowadnianie ci, że potrafisz być Olą. Nawet za zamkniętymi drzwiami, gdy jesteście zupełnie sami.
Ponownie tego dnia bierze twoją twarz w swoje ręce. Ponownie delikatnie cię całuje.
-Waniliowy seks też może być piękny. A ty potrafisz kochać. – Otwiera drzwi pokoju, gdzie spałaś, gdy miewałaś koszmary. Kierujecie się w jego głąb.
Zatracasz się w Piotrku. Czujesz się jak w filmie nagrywanym w bardzo zwolnionym tempie. Nowakowski bardzo powoli zdejmuje z ciebie płaszczyk i bluzkę. Nie zachowuje się tak jak zawsze – brutalnie i łapczywie. Czujesz, że adoruje twoje ciało. Nie jest to jednostronne czerpanie przyjemności. Obydwoje rozkoszujecie się tą chwilą.
Piotrek powoli przesuwa swoje usta na twoją szyję. Delikatnie muska ją, pozostawiając mokre ślady. Czujesz, że odpływasz. Każdy, nawet drobny ruch siatkarza zwiększa twoją rozkosz. Każdy skrawek twoje ciała robi się bardziej unerwiony. Mięśnie w twoim podbrzuszu mocno się zaciskają.
Za jednym sprawnym ruchem, lądujesz w pościeli. Czujesz perfumy Piotrka. Czujesz też gęste powietrze unoszące się nad wami. Czujesz emanujący z Piotrka testosteron i uczucia, z jakim angażuje się w adorowanie twojego ciała. Mruczy ci miłe słówka, a ty napawasz się nimi.
Leżysz pod nim w samej bieliźnie. Oddychasz ciężko, gdy usta i ręce Nowakowskiego pieszczą twoje krągłe piersi. Pojękujesz, gdy wargami zjeżdża coraz niżej, w dół twojego ciała.
Znasz jego ciało na pamięć. Widziałaś je dziesiątki razy. Jednak nigdy ci się nie znudzi. Zawsze wywiera na tobie takie same wrażenie. Chociaż nie… teraz jeszcze większe. Ten seks jest inny. Te same ciała. Te same twoje piersi. Ten sam jego członek. Wszystko to samo. A jednak jest jedna różnica. Nie ma już Alexandry. Jesteś tylko ty, Olu. Masz świadomość, że Piotrek napiera swoją potężną erekcją na ciebie, jako Olę, a nie na twoje drugie oblicze. Za każdym razem, kiedy uprawiałaś seks, włączała się Alexandra. To z nią pieprzył się Nowakowski.
Teraz z kolei robi to z prawdziwą Olą. I wcale się nie pieprzycie. Wy uprawiacie prawdziwy seks. Seks pełen magii, uczuć. Mimo, że wmawiasz sobie, że nie znasz uczucia jakim jest miłość.
Powolne tempo, które utrzymuje Piotrek pozwala ci na odczuwaniu wszystkiego, co sprawia rozkosz. Poprzednim razem przeżywałaś tylko orgazm. Teraz do niego dołącza coś, czego nie umiesz opisać. Nie wiesz co to jest. Jeszcze tego nie odkryłaś.
Opadasz na pościel w sypialni twoich dziadków. On kładzie się obok ciebie.
-To było… coś fantastycznego. Niespotykanego. Dziękuję – całujesz go z czułością w usta.
-Umiesz, Ola. Mówiłem, że potrafisz. To był właśnie waniliowy seks. To nie było pieprzenie się. My się kochaliśmy.
-To za dużo jak na jeden raz. Dobrze wiesz, że nie będę umiała żyć bez seksu. Przyzwyczaiłam się. Uzależniłam się.
-Nikt ci nie każe być grzeczniutką dziewczynką. Chciałem ci tylko pokazać, że potrafisz też inaczej. Swoją drogą, lubię cię taką, jaka jesteś naprawdę. I ta nutka Alexandry może ciągle w tobie być. A to, co wyprawialiśmy przez ostatnie miesiące było wspaniałe. Nie chcę z tego rezygnować. Obydwoje się potrzebujemy. Ale ty nie musisz już wkładać tej maski i udawać kogoś, kim nie jesteś. Nie musisz też szukać jednorazowych przygód. – Patrzysz na Piotrka i wiesz, że musisz być wobec niego fair. Musisz mu powiedzieć.
-To był Bartman. – Wyrzucasz z siebie. – Wtedy na prezentacji. To z nim spędziłam tamtą noc.
-Dlaczego mi to mówisz?
-Bo chcę, żebyś to wiedział. Nie chcę mieć przed tobą tajemnic.
-Ja tamtej nocy nie spędziłem z Olką. Siedziałem pod twoim pokojem.
-A ja myślałam ciągle o tobie. Gdybyś mógł i spytałbyś się Zbyszka, to może to potwierdzić.
-Powiedziałaś mu o nas?
-Nie tak wprost. Nie moja wina, że się do ciebie przyzwyczaiłam. Po prostu… krzyknęłam twoje imię. – Zaczynasz się śmiać. Jesteś zażenowana tym. Chcesz o tym zapomnieć.
-Uwielbiam jak to robisz – przyznaje, całując cie w policzek. – Pogadam jutro z Olką. Skoro ty dorosłaś do tak poważnej decyzji, to ja też muszę.
-Nie będzie się opierała… Trochę jej przygadałam. – Przygryzasz dolną wargę. – Chyba nie myślałeś, że wyrzuciłam z siebie Alex. Po prostu połączyłam dwie dusze w jedną. Muszę wszystko przemyśleć, Piotrek. Daj mi czasu. – Owijasz się prześcieradłem i wstajesz z łóżka. Zaczynasz zbierać swoje ubrania. – Ja nie potrafię. Nie nadaję się do tego. – Kręcisz głową. Zostawiasz Piotrka samego. Wychodzisz na tył domku. Jesteś świadoma tego, co zrobiłaś. Miałaś postanowienie. Obiecałaś sobie i babci, że nigdy nie przyprowadzisz tu przypadkowego faceta, który nic by dla ciebie nie znaczył. Piotrek jest dla ciebie ważny. Wiesz, że nie umiałabyś bez niego żyć.
-Babciu, pomóż mi – szepczesz do powietrza. – Daj mi znak, że jesteś ze mną. – Prosisz cichutko. W tym też momencie czujesz na swoich ramionach koc. Koc, który pachnie babcią. Zawsze okrywała cię nim, gdy siedziałaś na tym tarasie. Odwracasz głowę. Widzisz Nowakowskiego. Wiesz, że to jest właśnie ten znak.
-Ola… - wstajesz i przytulasz się do niego.
-Piotrek, pomóż mi. Naucz mnie. Naucz mnie kochać. Kochać ciebie. – W odpowiedzi czujesz ciepłe usta przywierające do twoich.
Wasza niemoralna rzeczywistość nadal trwa. I trwać będzie wiecznie.
~*~*~
Nie tak to planowałam. Wyszło spontanicznie. Mam nadzieję, że nie zostanę zlinczowana na sam koniec. Koniec mojej bloggowej rzeczywistości. Dziękuję, że byłyście ze mną. Zawsze i mimo wszystko. Jesteście najlepsze ;*

Nie bójcie się kochać. Miłość istnieje. Trzeba ją tylko odnaleźć we właściwym człowieku.
Ola.

A teraz, jeśli jeszcze chcecie coś ode mnie przeczytać, to proszę bardzo. Nawet nie wiecie jak się cieszę, że udało mi się trzymać Was w niepewności do samego końca. Jestem zaskoczona, że nikt nie wpadł na ten sam pomysł, co ja, ale w sumie dobrze ;)
Jesteście najlepsze na świecie, wiecie? Bez Was nigdy bym nie była tutaj. Dziękuję za każe wejście, każde miłe słowo. Nie spotkałam się z krytyką, więc jeśli chcecie – proszę bardzo, pole komentarzy jest teraz do Waszej dyspozycji.
Dostałam od Was wiele ciepłych słów, dlatego proszę teraz każdą, która się tutaj teraz znalazła o chociażby jedno słowo. Tak na pożegnanie.
Istnieję teraz tylko na MYDLE i mimo, że nie chcę zamykać Zakręconej gdzieś głęboko w szafce, to muszę to zrobić. Ale zawsze mogę ją otworzyć, więc nie mówię Żegnajcie, a Do Zobaczenia.
Jeszcze raz dziękuję i przesyłam po raz ostatni tutaj buziaczki :*

Zakręcona